- Gotowa?
Aylin pokiwała głową i
przeskoczyła zgrabnie przez skruszony mur. Thresh wyciągnął dłoń, gdy ujęła ją,
przyciągnął Aylin do siebie stanowczym, ale delikatnym gestem.
Było południe, a nieprzyjemna, mdła szarówka ogarnęła całe
Wyspy. Thresh razem z Aylin skierował się do północnego, mniejszego portu. Z
jednej strony miał nadzieję znaleźć tam odpowiednią łódź, ale z drugiej… jeśli
takowej łodzi nie znajdzie, Aylin zostanie tu na dłużej.
Harrowing zbliżało się wielkimi krokami. Gdy z dala od Wysp Cienia
ludzie wspominali zmarłych i świętowali to, co spotkają po drugiej stronie,
magia Wysp jaśniała w pełnej krasie. Te myśli, modlitwy, przekleństwa, błagania
– wszystko to wzmacniało przeklętą moc, pozwalając Mgle sięgnąć bardzo, bardzo
daleko. Thresh liczył na to – z pomocą Mgły łódź z Aylin mogłaby dostać się naprawdę
daleko, nawet pod samo Bilgewater.
- Thresh? Wszystko w porządku?
Upiór zerknął na Aylini niemal
natychmiast pożałował tego ruchu – wzrok brunetki był uroczo zatroskany. Przez
plecy Thresha przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Nienawidził tego uczucia. Kochał
go z całego serca. Chciał, by zniknęło i by nigdy nie przemijało. Nie potrafił
uwierzyć, że to nie przez błogosławioną wodę.
- Tak – odpowiedział. – Nie
powinnaś się martwić o mnie, ale o siebie. Ja żyję tu już ponad tysiąc lat.
Uwierz mi… lepiej, żebyś wypłynęła stąd
jak najszybciej.
Aylin skrzywiła się lekko, a
Thresh nagle nabrał niepokojącego wrażenia, że kobieta tak naprawdę może nie
chcieć stąd wyjeżdżać. Szybko jednak odepchnął od siebie wszelką radość i
nadzieje, które by z tego wynikały. Nie… jeśli Aylin chce przeżyć, musi opuścić
Wyspy Cienia. A on, Thresh, musi jej w tym pomóc. Głupio jej to przecież
obiecał.
- Jesteśmy – zauważył, unosząc
latarnię.
Północny port był jeszcze
bardziej spaczony, niż południowy, wyglądał też o wiele bardziej ponuro i
nieprzyjemnie. Krążyło tu jednak zdecydowanie mniej upiorów. Hecarim często
szalał na tym brzegu, zatem każdy, komu
zostało chociaż odrobinę rozsądku i instynktu, omijał ten port z daleka.
Przypływało z tej strony też zdecydowanie mniej ludzi – daleko za oceanem był
kiedyś pewien piękny kraj, ale ludzie stamtąd dość szybko przestali tu
przypływać. Thresh studiował jednak ich pamiętniki i księgi, które ze sobą
zabierali – dowiedział się z nich wystarczająco wiele o pięknym, ale upadającym
kraju, którym władał zakochany do szaleństwa król.
Thresh nieomal prychnął. Miłość.
Przez miłość spaczenie pojawiło się na Wyspach, miłość sprawiła, że Mgła
zaczęła się sączyć z królewskiego serca i miłość spowodowała wszystkie powroty
umarłych już raz dusz. Thresh oczekiwał siły i potęgi, a jedyne, co uzyskał w
dzień Zrujnowania, było ponurym spaczeniem z powodu głupiej, szaleńczej i
niespokojnej miłości króla. Jak zatem mógł szanować to uczucie, skoro
przywiodło ono tyle nieszczęść i przeciwności na jego drodze?
Do jego ramienia mocniej
przytuliła się Aylin. Thresh zerknął na nią krótko, ale kobiecie nic nie było –
była niepewna, może trochę zlękniona, ale rozglądała się wokoło w poszukiwaniu
łodzi. Szła z Threshem, mimo iż rozsądek podpowiadał co innego. Strażnik był
pewien, że Aylin bała się go na początku. Jednak ani to, ani ostrzeżenia
Yoricka nie podziałały – Aylin poszła za Threshem, poszła nie raz i nie dwa. I
za każdym razem wracała bezpiecznie.
- Oh! Thresh!
Upiór uniósł spojrzenie i
zerknął w kierunku, który wskazywała kobieta. Przy brzegu leżała łódź, stara,
ale cała. Maszt był złożony. Postrzępiony maszt falował na wietrze, ale Thresh
wiedział, że ten element będzie akurat bardzo łatwo wymienić.
Aylin podbiegła do łodzi.
Pierwszy raz wymknęła się spod ramienia Thresha. Strażnik rozejrzał się szybko
wokoło, ale nigdzie nie było widać innych duchów ani upiorów. Pozwolił Aylin
sprawdzić łódź, po czym z wyjątkowo ciężkim sercem zbliżył się do rozradowanej
kobiety.
Łódź wyglądała na całą i była w
dość dobrym stanie. Thresh zastanawiał się, czy ktoś żywy pojawił się niedawno
na Wyspach, ale nie wyczuwał, aby Mgła była ostatnio bardziej niż zwykle
podniecona.
- Thresh, udało się!
Do jego ciała przytuliła się
Aylin, mocno obejmując go w pasie. W jednym momencie zrobiło mu się zimno i
gorąco, a serce, chociaż rozradowane szczęściem kobiety, ścisnęło się z
dziwnego bólu. Thresh objął kobietę i popatrzył ponuro na łódź.
Być może to nie Aylin, ale on chciał, by kobieta została tu na zawsze. Być może…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz