Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kat. Pokaż wszystkie posty

12

 


Świst i jazgot, jaki roznosił się teraz po ulicach Liścia, przyprawiał wszystkich o dreszcze i sprawiał, że nawet najodważniejsi mieli ochotę ukryć się głęboko pod kocem na swoich względnie bezpiecznych łóżkach. Piąta zacisnęła pięść i patrzyła, jak kolejni posyłani przez nią ninja, znikali w bocznych uliczkach, odtrącani na bok przez gęste chmury granatowego pyłu. Kurz wirował niebezpiecznie wokół idącej wolno krok za krokiem dziewczyny i to właśnie on powodował ten przeraźliwy jazgot.

- Nie damy jej rady – szepnął jakiś ninja, zdyszany stając obok Piątej.

- Kto to jest? – zapytała cicho Tsunade, zaciskając pięści ze złości i bezsilności.

- Ma na sobie płaszcz Brzasku, szanowana Tsunade – odparł ninja.

Blondynka rozszerzyła oczy ze zdumienia i spojrzała uważniej na obcą. Czarny płaszcz z czerwonymi chmurami falował niebezpiecznie pod wpływem granatowego pyłu, który przerzedziwszy się nieco, pozwolił mieszkańcom Liścia spojrzeć na osobę członkini Brzasku. Niska, wyglądająca na dwudziestolatkę blondynka unosiła nieznacznie ręce w górę, a jej palce drżały, kierując ruchy chmur pyłu na odpowiednich ninja.

- Zastosujcie najmocniejsze techniki, jakie znacie! – rozkazała Piąta. – Musimy ją zatrzymać!

Ninja skinął głową i ruszył do ataku wraz ze swoimi kompanami. Woda, piorun, ziemia, powietrze i ogień uderzyły w Dealupus, jednak chaos, nie tyle, że osłonił dziewczynę, ile rozproszył techniki atakujących, zamieniając je na swoją własną siłę granatowego pyłu.

Kobieta złożyła przed sobą ręce i techniki zwróciły się przeciwko ich właścicielom, zmiatając ich z dachów budynków i odrzucając nieprzytomnych i ciężko rannych na bok. Dealupus skoczyła na dach budynku Piątej, a jej chaos zebrał się i otoczył jej ciało cienką warstwą.

- Gdzie... jest... mój... brat? – wysyczała, patrząc na Tsunade.

Tsunade zacisnęła szczękę i otoczona przez kilku ninja, przygotowała się do ataku.

- Gdzie on jest?! – zawołała Dealupus.

Ściany, a nawet powietrze zawibrowało niebezpiecznie, jakby samo przestraszyło się głosu blondynki.

- Nie przestrasz... – zaczęła Piąta.

Nim się obejrzała, towarzyszący jej ninja zostali odrzuceni na bok, a sama Dealupus chwyciła ją za przód zielonego płaszcza i szarpnęła w górę. Była niższa od niej, ale dziwnym trafem unosiła się kilka metrów nad powierzchnią dachu, mocno przytrzymując przy sobie przywódczynię Liścia.

- Zapytam ostatni raz – wysyczała. – A potem rozpirzę tę wiochę na drobny mak, jeśli twoja odpowiedź mnie nie zadowoli. Gdzie jest mój brat?

- Siostrzyczko!

Chaos natychmiast rozwiał się, a Piąta mocno uderzyła o dach budynku, nieprzytrzymywana już przez siłę Dealupus. Kat opadła miękko na ziemię i doskoczyła do bruneta, mocno wtulając się w jego ciało.

- Siostrzyczko – szepnął chłopak.

- Ale ty głupi jesteś! – warknęła dziewczyna, uderzając go w pierś. – Nigdy więcej mi tego nie rób, Tobirama!

- Przepraszam, siostrzyczko – szepnął.

- Wróćmy już do domu, proszę – wyszeptała błagalnie.

Tobi nagle spiął się i odchrząknął głośno. Dealupus zerknęła na niego uważnie i zmrużyła oczy.

- Coś zbroił? – zapytała.

- Siostrzyczko, ja... – szepnął, trzymając jedną rękę za sobą.

Dealupus westchnęła i skinęła ręką na bruneta, który tylko odsunął się na bok, ukazując stojącą dotychczas za swoimi plecami Hinatę. Hyuga zerknęła płochliwie na blondynkę i mocniej przylgnęła do boku bruneta.

- Siostrzyczko – jęknął Uchiha.

- Słodki Legionie – wyszeptała Dealupus, ukrywając twarz za palcami jednej ręki. – Za co? Byłam niegrzeczna? No trochę... nie aż tak.

- Siostra – mruknął Tobirama.

- Po alimenty sam idziesz do Ziutka – odparła. – Chodźcie już, zaraz zacznie się tu robić gorąco, a mnie już przeszedł apokaliptyczny humor niszczenia świata chaosem.

Tobi skinął głową i wziął na plecy Hinatę, która rzuciła tylko tęskne spojrzenie ku Shino. Aburame uśmiechnął się do niej i pomachał jej radośnie, na co dziewczyna odmachała mu z entuzjazmem. Po chwili dwójka z Brzasku wraz z nową członkinią zniknęli poza murami Liścia.

 

~ * ~

 

- Pieprzona gówniara! Coś ty znowu narobiła?!

Kat jęknęła cichutko, kuląc się nieporadnie tuż przed biurkiem Peina. Obok niej stał Tobi, wtulając w siebie przerażoną krzykiem Lidera Hinatkę. Na jego twarzy tkwiła maska, ale brunet chichotał raz po raz, ukazując swoje całkowite rozbawienie.

- Jak ja mam to ogarnąć, skoro oboje robicie szopki! – Lider huknął ręką o stół. – Tobi! Idź do Kakuzu i ogarnijcie jakiś pokój. Ty zostajesz, Dealupus!

Tobi zasalutował komicznie i wyszedł wraz z Hinatą.

- Drzwi, kretynie! – Pein krzyknął za nim.

Widok zaglądających do gabinetu członków Brzasku zniknął Peinowi z oczu, gdy tylko Tobi zamknął za sobą drzwi. Kat momentalnie wyprostowała się i odetchnęła, po czym usiadła na krześle przed biurkiem Peina.

- To Hyuga – zauważył cicho Lider.

- Zauważyłam. – Kat potarła ręką czoło. – Teraz nie ma to żadnego znaczenia, Nagato. Dziewczyna zostaje z nami.

Lider prychnął tylko. Kat odetchnęła i spojrzała w bok, gdzieś, gdzie istniał widoczny tylko dla niej punkt.

- Uchiha zawsze ciągnie do Hyuga. Nie wiem, co one w sobie mają, ale tak ciężko jest się im temu oprzeć…

- Myślisz, że chcą się temu opierać? – zapytał Pein.

- Myślę, że Uchiha nie próbują nigdy niczemu się opierać – odparła. – Ale to raczej rozmowa na inny czas, Nagato. Zdecydowanie na inny czas.

 

KONIEC

11

 


Hinata zerknęła za siebie i nieomal zamarła. Przez ulicę w akompaniamencie wrzasków tłumu przechodziła właśnie drużyna Hatake wraz z Saiem i Yamato. Na ramieniu Kakashi miał przewieszonego dopiero co pokonanego, związanego członka Brzasku.

- Tobi – szepnęła błagalnie Hinata.

Stojąca obok niej Sakura spojrzała na nią zaszokowana, podobnie zresztą, jak i Shino, który dowiedziawszy się o problemach przyjaciółki z drużyny, znalazł się niemal natychmiast przy niej. Aburame zmrużył tylko niezauważalnie brwi i przyciągnął do siebie Hyugę, która z ufnością wtuliła się w ramię kolegi, znad niego obserwując idących ulicą zwycięzców pojedynku.

- Tobi – jęknęła.

- Hinata, chodź stąd – szepnął Aburame.

Hyuga dała się posłusznie wyciągnąć z tłumu ludzi i podążyła za Shino. Aburame w końcu usadził białooką na parkowej ławeczce i sam usiadł obok.

- Hinata, o co chodzi? – zapytał poważnie. – Skąd znasz tamtego faceta?

- To Tobi – szepnęła.

- Jaki Tobi? – nieomal jęknął Aburame. – Hinatka...

- Ja... walczyłam z nim na ostatniej misji – zaczęła. – Nie pamiętam, co się stało, ale... on odprowadzał mnie do Liścia. Potem przejęli mnie Naruto i mistrz Kakashi. Ale Tobi znów przyszedł do mnie... Shino! Ja... ja chyba się w nim zakochałam!

Aburame mocno wtulił w siebie białooką, gdy ta zaczęła histerycznie szlochać. Chłopak był nieco skołowany,  nigdy nie przypuszczałby, że jego cicha, nieśmiała koleżanka z drużyny znajdzie sobie taki obiekt westchnień, jak groźny przestępca klasy S, na dodatek pochodzący ze sławetnej już organizacji Brzask.

- Hinatka... jesteś tego pewna? – zapytał ją ostrożnie.

- Nie – odszepnęła, powoli się uspokajając. – Ale... on... on był inny niż wszyscy.

Aburame westchnął tylko ciężko i zerknął na zapłakaną twarz przyjaciółki.

- Obiecuję, że ci pomogę, Hinata – przysiągł. – Choćby nie wiem co.

 

~ * ~

 

Ściany siedziby Brzasku zadrżały niebezpiecznie, a na korytarzu rozległ się krzyk wściekłości.

- Gdzie on jest?!

Kilkoro z członków organizacji wyszło niepewnie na korytarz, rozglądając się wokoło z zainteresowaniem. Krzyk Dealupus, która najprawdopodobniej siedziała w gabinecie Lidera, zaszokował wszystkich – dziewczyna niemal nigdy nie krzyczała, rzadko bywała zła i praktycznie nigdy nie działała pod wpływem wściekłości. Teraz jednak jej krzyk, pełen grozy i złości, rozlegał się po siedzibie, mrożąc krew w żyłach tym, którzy go usłyszeli.

- Katuś...? – szepnął cicho Hidan.

 - Miał wracać natychmiast!

Sasori zerknął na sufit, z którego zaczął się sypać biały pył.

- Co za chakra... – szepnął Itachi.

- Musi być nieźle rozeźlona – dodał Kisame.

- Coś się stało – zauważył ponuro Kakuzu.

- Nie tłumacz się! – usłyszeli krzyk dziewczyny. – Mają tu zostać! Wszyscy!

Drzwi do gabinetu Lidera otworzyły się i na korytarz wypadła dziewczyna. Rzuciwszy ponure spojrzenie ku członkom Brzasku, zarzuciła kaptur na głowę, ukrywając w ten sposób blask granatowych tęczówek. Trzasnąwszy drzwiami gabinetu Peina, skierowała się do wyjścia. Za jej postacią ciągnęła się chmurka złowieszczego chaosu.

 

~ * ~

 

Tobirama uniósł powoli głowę i rozejrzał się dookoła. Znajdował się w ciemnym pomieszczeniu, z wysoko wyciągniętymi w górę rękoma. Nadgarstki skute były łańcuchem, który przyczepiony był do sufitu tak, że nawet, wedle mniemania Tobiego, Kisame nie dałby rady go wyrwać. Brunet pociągnął nosem i dokładniej przyjrzał się otaczającym go szczegółom.

Cela, bo niepodważalnie pomieszczenie, gdzie się znajdował, było celą, była mała i wilgotna. Po chropowatych ścianach spływały krople brudnawej i śmierdzącej wody, tworząc na podmiękłym podłożu nieprzyjemne kałuże. Kupka wilgotnego siana w kącie zaczęła już dawno gnić, potęgując przykry zapach. Uchiha zerknął z dziwną niechęcią na gryzące się pod ścianą brudne, chude szczury. Zwierzęta, widząc, że brunet obudził się i być może nawet im zagraża, uciekły pomiędzy mocnymi, żelaznymi kratami z piskiem przebiegając po mokrej posadzce korytarza.

Uchiha westchnął głęboko i spuścił nieco głowę. Był pewien, że łańcuch nie tyle, co krępuje jego ruchy, o ile wysysa z niego nadmiar niebezpiecznej dla więżących go chakry. Tobirama zacisnął palce, rozprostowując tym samym zastałe kości. Ręce przebiegł nieprzyjemny dreszcz, mrowienie komórek, z których odpłynęła bogata w zbawczy tlen krew. Uchiha skrzywił się pod wpływem nieprzyjemnych impulsów, ale zaraz, poruszywszy się jeszcze trochę, uspokoił zastałe mięśnie i znów odetchnął głęboko, z nieprzychylną miną wciągając w płuca zatęchłe powietrze.

- No i proszę, w końcu się obudziliśmy – usłyszał.

- A, dzień dobry – odpowiedział z uśmiechem. – Miło mi poznać...

- Morino – odpowiedział mu mężczyzna. – Ibiki Morino.

 - No właśnie – rzucił brunet z uśmiechem. – Dzień dobry, panie Morino.

Uchiha posłał promienny uśmiech ku przyszłemu oprawcy, na co ten nie zareagował żadnym widocznym ruchem. Czarny, długi płaszcz narzucony na ramiona sprawiał, że Morino wydawał być się niemało ponury. Definicji ten jakby dopełniała granatowa chusta na głowie i chłodny, nieprzenikniony wzrok.

 -Być może dobry – rzucił niedbale Ibiki. – Tego się jeszcze dowiemy.

- O, czyli jednak będzie jakiś quiz – zauważył Uchiha z dziwnym zadowoleniem. – Zawsze lubiłem quizy. Są takie zabawne.

Morino otworzył drzwi celi i zamknął je zaraz za sobą, a pstryknąwszy palcami, przywołał do siebie kilku innych ninja.

- Mam nadzieję, że obaj będziemy się bawić przy tym przednio – zauważył.

Tobi uśmiechnął się lekko, ale nie zdążył odpowiedzieć nic konkretnego, gdy w jego brzuch uderzyła pięść Morino.

- Nie szczerz się tak do mnie, szczeniaku – warknął.

- Gdybyś wiedział, kim jestem – zaczął sykliwym głosem Tobirama – nie nazwałbyś mnie szczeniakiem.

Ibiki złapał bruneta za szyję i gwałtownie ściągnął go na ziemię. Tobirama poczuł szarpnięcie w rękach, mocny ból stawów i ciężko upadł na wilgotną posadzkę. Dwóch, czy trzech ninja podniosło go i wraz z krępującym go łańcuchem przeniosło przez korytarz do zapewne specjalnie przygotowanej dla bruneta sali. Usadziwszy go na wmurowanym w posadzkę krześle, przywiązali mocno.

-No, to teraz zaczniemy quiz – zauważył Morino, siadając naprzeciw bruneta. – Może najpierw podasz nam swoje imię.

- Tobirama – odpowiedział od razu chłopak, uśmiechając się nieznacznie. – Ale możesz mi mówić Tobi.

- Tobirama...? – zdziwił się Ibiki.

- Tak, Tobirama – potwierdził kruczowłosy.

- Nigdy bym nie pomyślał, że to imię tak się splami w postaci twojej osoby – zauważył autentycznie zainteresowany Ibiki.

- O, to nie wszystko – zauważył z entuzjazmem Tobi. – Ale o resztę zdecydowanie będziesz musiał się postarać.

Morino uniósł hardo głowę.

- To się jeszcze okaże – zauważył.

Ale potem mimo ciosów, bólu i setek pytań, z ust Uchihy nie padło ani jedno, znaczące słowo.

 

~ * ~

 

Ciche łkanie, rozchodzące się po niedużym pokoju, przerywane było raz po raz, by i tak po nieznacznie krótkiej przerwie rozpocząć się na nowo. Wtulona w poduszkę Hinata nie potrafiła zrobić nic ponad wylewanie łez za swoim kochankiem. Tak bardzo chciałaby, aby Tobi znów był wolny, by nawet był od niej daleko, ale żeby był wolny i niczym niezagrożony.

Podejrzewała, że przesłuchiwaniem członka Brzasku zajmie się najlepszy spec od wyciągania informacji w Liściu – Ibiki Morino. Wiedziała też, że był on nie tylko doskonałym ninja, ale też był najlepszy w przesłuchaniach. Nie było osoby, która nie złamałaby się pod naporem jego wzroku, stylu bycia, a jeśli nawet ktoś zdołałby się temu oprzeć, Morino posiadał również specjalnie przystosowane do przesłuchań techniki.

- Hinata... – usłyszała.

Uniósłszy zapłakaną twarz, zauważyła siedzącego na parapecie Shino, który, ubrany w swój pełen strój ninja, wpatrywał się w nią uważnie znad swoich okularów.

- Hinata, ubierz się, wymyśliłem coś – powiadomił krótko.

Dziewczyna tylko skinęła głową i otarłszy łzy spod powiek, zeskoczyła z łóżka. Po minucie była gotowa do spotkania z Aburame. Chłopak czekał na nią na dachu jej domu, widocznie podekscytowany możliwością przekazania dziewczynie informacji.

- Twój Tobi więziony jest w tunelach ANBU – zauważył. – W ich więzieniu.

Hyuga jęknęła cicho – miejsce, przedstawione przez Shino, było jednym z najlepiej strzeżonych i najbardziej niedostępnych w całym Liściu.

- Przesłuchiwaniem zajmuje się Morino – ciągnął swoje Aburame. – Na dodatek całą tę farsę pilnuje oddział ANBU.

- Shino, co ja mam robić? – zapytała go płaczliwie.

- Nie martw się, mała – chłopak przytulił ją mocno. – Poradzimy sobie tam.

Dziewczyna tylko skinęła głową.

- Obiecałem ci, że ci pomogę i to zrobię, Hinata – szepnął jej do ucha. – Razem uratujemy tego twojego kochasia.

 

~ * ~

 

Uchiha, męczony od dobrych kilku godzin pytaniami, w końcu został z powrotem wtrącony do celi, gdy jego oprawcy zdali sobie sprawę, iż ból, powodowany mocnymi uderzeniami, nic nie daje wobec nieugiętej siły bruneta. Uchiha znów został przywiązany za ręce do sufitu, ale teraz, na dodatek, skuto jego nogi i przywiązano do nich spory i ciężki blok kamienia. Rozrywane pod wpływem ciężaru mięśnie zaczęły powoli odmawiać posłuszeństwa, zwłaszcza że chakra, która u Uchiha potrafiła wiele zaleczyć i złagodzić duży ból, wysysana była przez łańcuchy, otaczające nadgarstki.

Tobirama spuścił głowę i przymknął oczy, zmęczony zarówno ciężkim przesłuchaniem, jak i bezczynnością w celi. Zastanawiał się, jak zareaguje jego siostrzyczka, gdy dowie się, że jej ukochany braciszek znów wplątał się w jakieś bagno, z którego teraz nie bardzo potrafi się sam wydostać. Miał duże przeświadczenie, że mury siedziby ANBU legną w gruzach, ale co gorsze on sam oberwie taką burę, jak jeszcze nigdy w życiu. Na jego korzyść nie działało za wiele, w końcu wybrał się na samozwańczy zwiad po Liściu, czemu nie chciał się sprzeciwiać Nagato, choć rzecz jasna nie poparł tego otwarcie.

Po chwili, zdawszy sobie sprawę, o czym myślał, zaśmiał się głośno.

Spotkanie z rozwścieczoną Dealupus było dla niego gorszym doświadczeniem niż wieczne tortury w Liściu, nawet mając na względzie to, iż Kat była jego ukochaną siostrą, a ninja Liścia wrogami.

- No i z czego rżysz, popaprańcu? – usłyszał.

Uniósłszy głowę, zauważył stojącego przed celą strażnika, który morderczym wzrokiem wpatrywał się w nadal chichoczącego po wariacku bruneta.

- Zdałem sobie sprawę, że pewnie dostanę od siostrzyczki, kiedy już wrócę do domu – odparł radośnie chłopak.

- To ci powiem, że nie dostaniesz – warknął wartownik. – Nie wyjdziesz stąd już nigdy, szczylu.

Brunet tylko zachichotał w odpowiedzi i spuścił ponownie głowę, nie chcąc swoim radosnym wyrazem twarzy jeszcze bardziej zdenerwować strażnika, który i tak zapewne cierpiał na rozstrojenie żołądka.

Nagle do jego uszu doszedł cichy jęk i trzask. Brunet uniósł głowę do góry, ale wartownika już nie było. Zmrużywszy oczy, zaczął się zastanawiać, odkąd to jego siostrzyczka stała się taka delikatna w momentach nagłej złości i zagrożenia dla swojego braciszka.

- Tobi... – usłyszał.

- Hinatka? – szepnął zaszokowany.

Przed celą pojawiła się Hyuga, zmęczona i zasapana, ale uśmiechająca się i widocznie z siebie zadowolona.

- Hinatka, co ty tu robisz? – zapytał zdenerwowany. – Nie powinno cię tu być. Idź już, ktoś cię zobaczy.

- Przyszliśmy po ciebie – odparła.

- My? – zdziwił się.

Obok Hinaty stanął Aburame, który, rzuciwszy tylko krótkie spojrzenie na bruneta, zajął się wraz ze swoimi owadzimi przyjaciółmi sforsowaniem krat.

- Hinata, zabieraj się stąd! – warknął poważnym tonem Tobi. – Nie martw się o mnie, już ktoś idzie, żeby mnie stąd zabrać.

- My jesteśmy, Tobi – odparła.

- Hinata! – warknął brunet. – Posłuchaj mnie choć raz, kobieto!

- Nie! – odparła. – Tobi... ja... ja cię kocham.

Uchiha zamarł nagle, czarnymi, rozszerzonymi z zaskoczenia oczyma, wpatrując się w dziewczynę. Po chwili jednak jego oczy przymknęły się z dziwnego zadowolenia, a na ustach pojawił się nikły uśmiech.

- Gotowe – rzucił Aburame, a kraty jak na rozkaz opadły z cichym brzdękiem.

Hinata doskoczyła do Uchihy i razem z Shino zdjęła z jego rąk i nóg kajdany. Brunet potarł skórę i przeciągnął się mocno. Po chwili złapał Hyugę w pół i mimo jej pisku, okręcił wokół siebie.

- Hinatka – szepnął, mocno wtulając się w jej ciało.

- Nie czas na to – skarcił ich Aburame. – Musimy stąd wyjść. Szybko.

Tobi skinął tylko głową i złapał dziewczynę za rękę, pociągając za sobą.

- Jak tu weszliście? – zapytał.

- Pokazaliśmy lewe papiery od Cienia – przyznał cicho Aburame. – Przepuścili nas na pierwsze piętro, tutaj, na czwarte, dostaliśmy się sami. Musieliśmy pokonać kilku strażników, ale daliśmy radę.

- Widzieli was? – zapytał zdenerwowany Uchiha.

- Nie – odparł Shino. – Nie widzieli.

Tobirama tylko w odpowiedzi skinął głową i pociągnął za sobą Hinatę, która mocno zaciskała palce na dłoni Uchihy. Chłopak nagle zatrzymał się i spojrzał na sufit, z którego zaczął się sypać biały pył.

- Trzęsienie ziemi? – zdziwił się Aburame.

- Nie – zaprzeczył Tobi. – Siostrzyczka po mnie przyszła.


10

 


Brunet, ledwo sprawiwszy, że Naruto wstał z ławki, już mocno uderzył blondyna w policzek tak, że ten z powrotem zatoczył się na drewniane siedzenie. Tobi usłyszał pisk Hinaty, ale nie zareagował – był nazbyt wściekły, by przestać. Jego kolejny cios sprawił, że drewniane belki w ławeczce złamały się, a Naruto uderzył o ziemię.

- Nie! – zawołała Hyuuga.

Dziewczyna stanęła przed napastnikiem i przyjrzała mu się dokładnie. Jej oczy nagle rozszerzyły się, gdy w nieznajomym poznała swojego nowego przyjaciela – Tobiego. Chłopak nie miał na sobie ani płaszcza Brzasku, ani swojej maski. Jego twarz osłaniał zielony szal, a czarne oczy zmrużone były ze złości.

- Ty! – warknął Naruto.

Chłopak skoczył na Uchihę, upadając wraz z nim na ziemię. Hinata zapiszczała tylko z przerażenia, co jednak nie powstrzymało ani Naruto, ani tym bardziej Tobi’ego. Brunet uderzył Uzumakiego w brzuch, a ten odpłacił mu się mocnym ciosem w policzek.

- Przestańcie! – zawołała Hinata. – Przestańcie obaj!

Uzumaki drgnął lekko, słysząc głos Hinaty. Tobi jednak wpatrywał się w przeciwnika. Jego gorąca, uchihańska krew i gwałtowny temperament nie pozwoliły mi na opanowanie własnych emocji. Wiedział, że to, co robi, jest głupie i szczeniackie, ale w tym momencie nie myślał o niczym innym, jak o spraniu blondyna na kwaśne jabłko. Jego ciosy, gwałtowne i mało precyzyjne, pozwalały mu wyładować wściekłość i żal.

- Naruto, dość! Tobi! Tobi, przestań!

Gdy i te słowa nie powstrzymały walczących, Hinata podbiegła do nich i stanęła między nimi. Tobi rozszerzył gwałtownie oczy i natychmiast sparował własny cios tak, ze trafił on w powietrze, a nie w dziewczynę. Złapawszy białooką za rękę, przyciągnął ją do siebie i drugą ręką sparował na otwartą dłoń cios blondyna.

- Naruto, przestań... – jęknęła Hyuga.

- Puść ją – warknął Uzumaki.

Hinata sama wyrwała się z objęć Tobiego i stanęła obok, patrząc ze łzami w oczach na dwóch chłopaków.

- Przestańcie – jęknęła. – Obaj.

- Hinata... – szepnął Naruto, podchodząc do dziewczyny.

- Nie! – zawołała. – Nie.

Białooka odwróciła się i pobiegła przed siebie, a Naruto opuścił dotąd wyciągniętą dłoń. Zmrużywszy oczy, odwrócił się do swojego przeciwnika, bruneta jednak obok już nie było.

Tymczasem Hinata biegła jak na złamanie karku przed siebie. Co chwila ocierała spod oczu jasne łzy. Zamazany przez słone krople obraz sprawiał, że dziewczyna co chwila potykała się o gałęzie i korzenie, aż w końcu wylądowała jak długa na ziemi. Skuliwszy się na niej, załkała głośno, otaczając ramiona rękoma.

- Hinatka – usłyszała cichy głos.

- Zostaw mnie – warknęła. – Zostaw!

- Nie – zaprzeczył cichym, melodyjnym tonem. – Nie zostawię.

Nim dziewczyna zdążyła zaprotestować, Tobi podniósł ją i wtulił w swój rozgrzany tors. Dziewczyna krzyknęła i szarpnęła się, jednak brunet trzymał ją mocno przy sobie, nie pozwalając odejść.

- Puść! – jęknęła. – Puść mnie...

- Nie chcę cię puścić, Hinata – zawołał swoim melodyjnym głosem. – Nie puszczę cię. Nie zostawię. Ja cię kocham.

Dziewczyna nagle zamarła w ramionach Tobiego, pozwalając umysłowi, by przeanalizował ostatnie zdanie kruczowłosego słowo po słowie, a każde słowo litera po literze. W końcu sens wypowiedzi dotarł do mózgu dziewczyny, przez co ta uniosła wzrok i spojrzała na Tobiego. Zielony szal zsunął się z twarzy bruneta, ukazując równe rysy twarzy. Czarna grzywka opadała na niemal szlacheckie czoło, przysłaniając też spojrzenie czarnych oczu. Delikatnie rozchylone usta drżały z niepewnością. Ręce Uchihy mocno zaciskały się na ramionach dziewczyny tak, jakby nie chciały dopuścić choćby do minimalnego oddalenia się jej osoby od ciała bruneta.

- T-tobi... – szepnęła.

- Przepraszam – szepnął, wtulając ją w siebie. – Przepraszam. To było szczeniackie. Nie powinienem go tak zaatakować. Przepraszam. Przepraszam, Hinata.

- Przestań mówić – szepnęła.

Tobi zamilkł posłusznie, układając jedynie głowę na ramieniu dziewczyny.

- Czy... czy ty naprawdę mnie kochasz? – zapytała.

Chłopak spojrzał dziewczynie w oczy i skinął głową.

- Najmocniej na świecie – szepnął. – Jak nikogo innego.

Dziewczyna przymknęła nieco oczy i oparła głowę o obojczyk chłopaka, rozluźniając mięśnie. Tobi odetchnął z ulgą i mocniej przytulił się do białookiej, wciskając nos w jej miękkie i pachnące jaśminowym szamponem włosy.

- Co... co teraz będzie? – zapytała go cichutko.

- Nie wiem, Hinata – odszepnął jej. – Nie wiem.

Dziewczyna mocniej przylgnęła do ramion chłopaka, czując, jak jego ciepło, bijące od nienaturalnie rozgrzanego ciała, powoli ogarnia i jej organizm, dając dziwnie miłe uczucie spokoju i bezpieczeństwa.

Nagle chłopak złapał Hyugę wpół i mocno przytrzymując przy sobie, odskoczył na bok, czarnymi oczyma obserwując stojącą przed nim grupę ludzi.

Przed szeregiem ninja stał widocznie ich przywódca, szarowłosy mężczyzna z maską na twarzy. O ile dobrze Tobi pamiętał, miał on na imię Hatake Kakashi i przewodził drużynie, w której znajdowała się młoda Haruno oraz sakryfikant Lisa, dziewięcioogoniastego demona. Wspomniana dwójka młodych ninja stała za swoim nauczycielem, obserwując zmrużonymi oczyma Tobiego i znajdującą się na jego rękach Hinatę, która mocno wczepiała palce w ciemny golf swojego ukochanego.

- Zostaw ją – szepnął Hatake.

Tobi tylko cofnął się o krok, lekko pochylając w przód. Wiedział, że walka w takiej sytuacji byłaby ciężkim pojedynkiem. Już sparing trzech na jednego sprawiłby mu pewne kłopoty, a warto było zaznaczyć, że kruczowłosy musiał jeszcze ochronić kogoś, kogo bardzo kochał.

- Tobi, zostaw mnie – szepnęła mu Hinata. - Zostaw mnie i uciekaj.

- Brzask nie ucieka – rzucił, znów prąc w tył.

- Proszę... zrób to dla mnie – jęknęła. – Idź już.

Dziewczyna zeskoczyła z rąk bruneta, a gdy ten chciał złapać ją za rękę, nagle w jego stronę rzucił się Uzumaki. Blondyn zaatakował, ale Uchiha w ostatniej chwili odsunął się na bok, niekorzystnie dla siebie zwiększając odległość pomiędzy sobą, a Hinatą. Białooka rzuciła ku niemu tylko tęskne spojrzenie i pozwoliła się odprowadzić obecnej też na polanie Sakurze.

- Teraz mi nie zwiejesz... – szepnął Naruto.

Tobi pochylił się w przód i zmrużył niechętnie oczy. Widział, że z drugiej strony powoli do ataku przygotowuje się Sai, a stojący w oddali Hatake szybko składa pieczęci. Tobirama wyprostował się i rozłożył ręce, uwalniając spore pokłady chakry.

- Splot.

Całe jego ciało stanęło w płomieniach, a każda komórka zamieniła się w czystą moc ognistej chakry. Tobirama odetchnął głęboko, powoli uspokajając płomienie tak, że ogarnęły jego ciało, pokrywając go delikatną warstwą płynnego ognia.

- W Wodzie Ukrycie! Wodny Smok!

Zza pleców Kakashiego wystrzelił z niedużego jeziorka ogromny gad zbudowany z cieczy. Tobirama złożył kilka pieczęci i wyciągnął rękę ku technice Hatake.

- Infero! – zawołał. – Ognisty Smok!

Potężny płomień w kształcie potężnego gada ze skrzydłami wystrzelił ku wijącemu się smokowi z wody, a zanim go dosięgnął, już sprawił, że ciecz, z którego był zbudowany gad, wyparowała z sykiem. Ogień stłamsił się sam w sobie, pozostawiając po sobie suche i nieprzyjemne powietrze.

- W Wodzie Ukrycie! Wielkiej Fali Wodnej Zalanie!

Tobirama syknął, gdy potężna masa wody uderzyła w jego ciało. Brunet zachwiał się i upadł, a masa cieczy porwała go tak, że uderzywszy w drzewo, zsunął się po nim, zachłystując podmywającą teren wodą. Jego ogień zgasł, a gorąca skóra parowała wilgocią. Nim zdążył wstać, w jego twarz uderzyła pięść Naruto.

- Draniu! – zawołał blondyn.

Uchiha przyjął jeszcze kilka uderzeń, by w końcu zablokować cios otwartą dłonią. Uniósłszy nogę, uderzył blondyna w brzuch, przez co ten odleciał na kilkanaście metrów od niego. Tobirama wstał chwiejnie i wypluł z ust trochę krwi. Wiedział, że nie stać go na kolejne zainicjowanie Splotu, musiał wiec teraz liczyć na niższej rangi techniki i siłę własnych mięśni.

Jego tęczówki zalśniły jego własną linią krwi. Na białym tle wirowały czarne znaki. Chłopak w ostatniej chwili zdołał zauważyć atakującego go z boku Saia, którego powstrzymał jedną ręką i odrzucił na bok tak, że brunet uderzył we wstającego wolno Naruto.

- Takie techniki jak twoje ogniste zużywają sporo chakry, co nie? – zapytał Hatake, pomagając wstać swoim uczniom. – Nie zostało ci jej już wiele.

- Zostało jej wystarczająco dużo – zaoponował Tobirama.

- Jesteś z Brzasku, ale możesz z nami... – zaczął Kakashi.

- Współpracować? – zapytał z ironią Tobi. – Zakumplować się? Zaprzyjaźnić się? Zdradzić z wami tych, którzy znaczą dla mnie więcej niż moje własne życie? Zawieść moją siostrę? Stać się bezwartościowym śmieciem? Chyba podziękuję, Hatake Kakashi.

- Jak wolisz – rzucił szarowłosy. – Chciałem dać ci szansę.

Tobi prychnął pod nosem i zacisnął pięść na wyciągniętym wcześniej sztylecie. Hatake zaatakował jako pierwszy, zaraz za nim ruszył Uzumaki, a po nim i młody Sai. Tobi sparował wszystkie ich ciosy i bez problemu ominął ich ataki.

- Element Drewna! Drewniana Trumna!

Nagle wokoło kruczowłosego wyrosły drewniane bale, które szybko zbiły się, tworząc mocne i trudne do pokonania więzienie. Tobi uniósł nieco głowę i z niezadowoleniem zauważył, że dał się zwieść atakom trójki na korzyść czwartego, ukrytego ninja. Chłopak zacisnął tylko szczękę i uniósł jedną rękę do góry.

Gdy tylko dotknął palcem drewna, to sczerniało i po chwili zwęgliło się, rozsypując na popiół. Tobirama kopnął stworzone w ten sposób prowizoryczne drzwi i wyskoczył na zewnątrz. Niemal od razu w jego stronę pomknęły szeregi kunai, które jednak chłopak zręcznie ominął. To samo zrobił z kolejnymi drewnianymi belami, aż w końcu zdyszany ciężkimi unikami i szybko wyprowadzanymi atakami, przysiadł na jednej z gałęzi drzew.

- Teraz!

Krzyk Hatake dał do zrozumienia Uchice, że coś znów jest nie tak. Jego ciało nagle zostało otoczone przez dziwne liny, a gdy Tobi spojrzał na swój tors, zorientował się, że więzienie tworzą dziwne, czarne węże. I o ile potrafił dobrze to ocenić, zbudowane one były z czystego, czarnego tuszu.

O niczym więcej nie zdołał już pomyśleć. Poczuwszy mocny ból w tyle głowy, opadł w ramiona ciemności.

 

9

 


- Tobi jest ranny! Tobi jest ranny! – wołał. – Tobi krwawi! Krew! Krew!

Hyuga stanęła przed chłopakiem, wyciągając pojednawczo ręce. Brunet niemal natychmiast wpadł na nią tak, że razem upadli na miękką trawę.

- Tobi, błagam, nie krzycz – poprosiła go.

- Tobi już nie będzie – wyszeptał.

Dziewczyna odetchnęła i dopiero teraz zdała sobie sprawę, że leży pod chłopakiem, trzymając go za ramiona. Kruczowłosy opierał się łokciem o ziemię, jedną rękę trzymając tuż obok głowy Huugi.

- Tobi, zejdź ze mnie – wyszeptała cicho.

- Już, Hinatka – odpowiedział.

Zszedł z dziewczyny i usiadł obok niej tak, że teraz przypominał Hinacie zabłąkanego psiaka. Dziewczyna podniosła się i spojrzała uważnie na Tobi’ego.

- Pokaż tę ranę – poleciła mu.

Chłopak posłusznie podszedł do dziewczyny i rozpiął płaszcz, ściągając go z siebie. Rana na jego ramieniu była płytka i niegroźna, niewiele krwawiła. Hyuga opatrzyła cięcie, starając się nie patrzeć na widoczny pod obcisłym półgolfem płaski brzuch i wyrzeźbioną jak u atlety klatę. Tobi w tym czasie nucił pod nosem jakąś melodię, uważnie jednak śledząc ruchy dziewczyny.

- Dziękuję, Hinatka – zaśpiewał, gdy dziewczyna skończyła. – Hinatka jest taka kochana!

Brunet wtulił się w ciało dziewczyny, na co ta automatycznie spięła się i mocno zaczerwieniła. Bliskość chłopaka napawała ją dziwnym spokojem i szczęściem. Nie wiedziała dlaczego, ale widocznie nadpobudliwy i wiecznie radosny chłopak bardzo ją pociągał. Był taki... podobny do Naruto.

Myśl o Uzumakim sprawiła, że białooka odsunęła się nieco od bruneta. Mimo że przy Tobim czuła się szczęśliwa, wciąż przecież kochała Naruto. Blondyn był dla niej najważniejszą osobą życia. Tylko że jakoś, w przeciwieństwie do Tobiego, nie zwracał na nią kompletnie uwagi.

- Hinatka – Tobi zaczął swoim dziecięcym, nieco smutnym głosem. – Stało się coś?

- Nie, Tobi – zaprzeczyła, uśmiechając się lekko. – Nie boli cię?

- Nie – odpowiedział radośnie, wypinając dumnie pierś. – Tobi jest silnym i wytrzymałym chłopcem.

- Bardzo dobrym chłopcem – potwierdziła, uśmiechając się szczerze.

Chłopak zachichotał i zarzucił na swoje ramiona płaszcz. Nagle uniósł głowę i porozglądał się, przechylając nieco głowę na bok.

- Ktoś tu idzie... – zauważył.

Hyuga wstała natychmiast i się porozglądała.

- Tobi, nie powinieneś tu być – szepnęła. – Jeśli cię znajdą...

- Nie znajdą – zauważył. – Nie martw się, Hinatka.

- Złapią cię – jęknęła, łapiąc go za płaszcz. – Idź już.

- Ale... Hinatka – szepnął. – Ja...

Dziewczyna pokręciła głową i porozglądała się niespokojnie wokoło.

- Idź już – poleciła. – Przyjdziesz do mnie wieczorem. Dobrze?

Chłopak skinął głową i przytulił do siebie dziewczynę.

- Czekaj na mnie – szepnął nieziemsko melodyjnym głosem. – Przyjdę.

Brunet puścił dziewczynę i po chwili zniknął z jej oczu. Hyuga stała jak zaklęta, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Głos Tobi’ego podziałał na nią paraliżująco, zniewalając swoim czystym, męskim i melodyjnym brzmieniem. Był tak różny od dziecięcego głosiku, tak bardzo... pociągający.

- Hinata!

Białooka otrząsnęła się, gdy ktoś głośno zawołał jej imię. Dziewczyna odwróciła się i zauważyła Naruto, który wraz z Shikamaru i Sakurą przechadzał się po okolicy. Białooka zadrżała, gdy rozpoznała blondyna. Pomachawszy mu, podeszła do trójki, spuszczając nieco wzrok ku ziemi.

- Dzień dobry, Naruto – szepnęła. – Witaj, Shikamaru. Dzień dobry, Sakura.

Uzumaki przytulił do siebie białooką, na co ta zaczerwieniła się mocno i niemal omdlała w ramionach blondyna.

- Hinata! – zawołał Uzumaki. – Nie powinnaś chodzić tak samotnie.

- Nie przesadzaj, Naruto – mruknęła Sakura, uśmiechając się lekko. – W Liściu przecież Brzask się nie pałęta.

Uzumaki tylko prychnął i puścił Hyugę.

- Wiem – zauważył. – Ale warto być ostrożnym.

- Hinata jest przecież doskonałym ninja – zaśmiała się Sakura, całując na przywitanie Hyugę w policzek. – Da sobie radę sama. Prawda, Hinatka?

- T-tak... – szepnęła dziewczyna.

- I widzisz – rzucił Shikamaru. – Nie musisz chronić wszystkich naokoło. Hinata powaliłaby cię na kolana, gdyby tylko chciała.

- Shika... – szepnęła zawstydzona dziewczyna.

Sakura zaśmiała się i skinęła głową, trącając Naruto w bok.

- Powaliłaby na kolana wielu facetów – zauważyła. – Gdyby tylko chciała.

- Sakura... – jęknęła białooka. - To nie tak.

- A jak? – zapytała zainteresowana Sakura.

- Ja... – zaczęła skrępowana. - Chyba... muszę już iść!

Dziewczyna odwróciła się nagle i pomstując w myślach, zarówno na Narę, jak i różowowłosą, skierowała się w stronę polany. Uzumaki powiódł za nią wzrokiem, mrugając oczyma w dziwny sposób.

- Naruto – zaczął Sasuke. - A ty nie mówiłeś coś o tym, że Hinata nie powinna chodzić sama?

- Co? A tak... – szepnął. – Oj! Hinata! Poczekaj!

Blondyn szybko dobiegł do dziewczyny i uśmiechnął się do niej promiennie.

-  Odprowadzę cię – zaproponował.

-Nie trzeba, Naruto – szepnęła cicho.

- Drobnostka! – zawołał.

Dziewczyna zaczerwieniła się tylko lekko i skinęła głową, czując jak palący od środka żal powoli obejmuje jej ciało.

- Jak się czujesz, Hinatka? – zapytał ją Uzumaki.

- Dobrze – szepnęła.

- Cieszę się – przyznał. – Myślałem, że po tych... ostatnich zdarzeniach będziesz wolała siedzieć w domu i odpoczywać.

- Chciałam zaczerpnąć świeżego powietrza – przyznała. – Nie lubię siedzieć samotnie w domu.

- Myślałem, że wolisz być z rodziną – zauważył blondyn.

- Nie, chyba nie bardzo – szepnęła.

Naruto spojrzał uważnie na dziewczynę, ale ta nie wyglądała na chętną do jakichkolwiek głębszych wyjaśnień.

- Usiądziemy? – zaproponował po chwili Uzumaki, wskakując na niedużą ławeczkę, otoczoną krzewami dzikich róż.

Hinata skinęła tylko głową i razem z blondynem przycupnęła na siedzisku. Nad ich głowami latały rozćwierkane ptaki, a lekki wiatr poruszał koronami drzew, nadając okolicy miłą atmosferę. Hinata bawiła się swoimi palcami, nawet nie unosząc wzroku na twarz Naruto. Uzumaki natomiast wpatrywał się w dziewczynę z dziwnym uporem, dokładnie analizując jej rysy twarzy. Gdy białooka w końcu zauważyła, że blondyn wpatruje się w nią bez ustanku, zaczerwieniła się mocno i odwróciła głowę.

- Czemu mi się przyglądasz? – zapytała cicho.

- Jesteś naprawdę ładna... – szepnął.

Hinata poczerwieniała ze wstydu, słysząc takie słowa z ust blondyna. Chłopak dopiero po chwili zdał sobie sprawę, co właściwie powiedział, więc również zarumienił się lekko, speszonym wzrokiem prześlizgując się po okolicznych drzewach.

Gdyby nie był tak bardzo zaaferowany swoimi uczuciami, zapewne zauważyłby, że między drzewami stoi wątpliwej jakości zaufania osoba w ciemnym płaszczu.

- Hinata, ja... – zaczął cicho blondyn. - Nie zrozum mnie źle, ja... nie chciałem powiedzieć czegoś złego.

- To było bardzo miłe, Naruto – szepnęła. – Dziękuję.

Chłopak uśmiechnął się lekko i delikatnie ujął rękę dziewczyny, na co ta zadrżała lekko, unosząc wzrok i wlepiając białe oczy w niebieskie tęczówki Naruto.

- Hinata, ja... – wyszeptał. - Chyba bardzo mi na tobie zależy, Hinata. Bardziej niż na Sakurze. Bardziej niż na jakiejkolwiek dziewczynie na świecie.

Białooka otworzyła nieco usta, ale nie potrafiła odpowiedzieć na słowa chłopaka. Blondyn tylko uśmiechnął się nikle i zbliżył do dziewczyny. Nim Hyuuga się obejrzała, usta Uzumaki’ego delikatnie musnęły jej wargi. Nie minęła kolejna chwila, gdy ktoś nagle szarpnął za ramię Naruto...

 

8

 


Hinata pożegnała się z przyjaciółmi i z westchnieniem ulgi weszła do domu. Jej ojciec bez słowa minął ją w korytarzu, a matka i siostra z dziwnymi spojrzeniami ruszyły za mężczyzną. Hinata nagle poczuła się jak porzucony psiak, ale bez słowa skargi weszła do swojego pokoju i...

...o mało co nie krzyknęła.

- Tobi! – syknęła.

- Hinatka. – Chłopak uniósł głowę.

Kruczowłosy siedział na łóżku dziewczyny, przechylając nieco głowę na bok, by lepiej przyjrzeć się Hyudze. Białooka zamknęła za sobą dokładnie drzwi i podeszła do łóżka, siadając na jego brzegu.

- Jak...? – zaczęła. – Jak się tu dostałeś?

- Brzask ma swoje sposoby – zauważył radośnie chłopak. – Czemu Hinatka jest smutna?

- Nie jestem – odpowiedziała szybko.

- Tobi widzi. – Chłopak zaczął bawić się palcami. – Tobi widzi, że Hinatka jest smutna. Dlaczego?

Dziewczyna westchnęła ciężko i spuściła wzrok. Usiadła na łóżku, opierając plecy o ścianę i obejmując kolana rękoma.

- To nic takiego, Tobi – zauważyła cicho. – Po prostu... chyba nie jestem najlepszą kunoichi, to wszystko. A ojciec chciał doskonałej kunoichi za córkę.

- Ale Hinatka jest przecież wspaniała – zaprzeczył szybko chłopak.

- Nie bardzo – rzuciła.

Tobi usiadł bliżej dziewczyny i uniósł jej głowę, delikatnie napierając palcami na jej podbródek.

- Czemu Hinatka nie wierzy Tobiemu? – zapytał ją cicho.

Hyuga spojrzała na maskę chłopaka i otworzyła nieco usta.

- Ja... – zaczęła. – Sama nie wiem...

- Niech Hinatka uwierzy Tobiemu – chłopak nagle mocno wtulił się w białooką. – Tobi nie kłamie, bo Tobi to dobry chłopiec. Tobi wierzy w Hinatkę, niech Hinatka też w siebie uwierzy.

Dziewczyna z dziwną ulgą wtuliła się w ramiona chłopaka. Jego ciepło przyjemne otuliło jej ciało, oddalając wszelkie smutki.

- Jestem zmęczona, Tobi – przyznała cicho.

Chłopak w odpowiedzi mocniej przywarł do białookiej.

- Tobi zostanie z Hinatką – zauważył cicho. – Tobi chce zostać. Może?

- Tobi, jesteś członkiem Brzasku. – Dziewczyna mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. - Jeśli cię znajdą...

- Nie znajdą – zauważył pewnie. – Tobi jest dobrym shinobi, potrafi być cicho. Tobi może zostać z Hinatką?

- Dobrze, Tobi – wyszeptała. – Tylko puść mnie, chcę się umyć.

Chłopak posłusznie odsunął się od dziewczyny, a białooka wyszła z pokoju. Gdy wróciła, miała na sobie tylko białą koszulkę nocą. W pokoju jednak nie było nikogo, ale płaszcz chłopaka leżał na łóżku dziewczyny.

- Tobi? – wyszeptała.

-Już jestem, Hinatka.

Dziewczyna odwróciła się i zauważyła, że przez okno do pokoju wchodzi Tobi. Chłopak zeskoczył cicho na podłogę i zamarł nagle. Hyuga poczuła, że kruczowłosy patrzy na nią. Jego wzrok, mimo że nie widoczny zza maski, prześlizgiwał się po jej ciele, okrytym jedynie cienkim materiałem koszuli.

- T-tobi – wyszeptała.

-Tak, Hinata? – zapytał trochę nieobecnym i na pewno nie do końca dziecinnym głosem.

- Nie patrz na mnie – poprosiła, czerwieniąc się.

Chłopak nagle potrząsnął głową i spojrzał na bok.

- Tobi przeprasza – wyszeptał nieporadnie swoim słodkim głosikiem.

Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko bez słowa wślizgnęła się pod pościel. Za jej przykładem poszedł Tobi, kładąc się tuż obok dziewczyny.

- Tobi, chcesz tu spać? – zapytała.

- Hinatka pozwoliła zostać Tobiemu – bronił się z jękiem.

- Ale nie mówiłeś, że chcesz ze mną spać – wyszeptała, czerwieniąc się.

- Tobi będzie grzeczny – zauważył, wtulając się w białooką. – Tobi będzie cichutko.

Dziewczyna poczuła, że jej twarz rozpala nieznośny płomień. Ciepło chłopaka ogarnęło ją całą, a myśl, że kruczowłosy jest tuż obok, dodatkowo spotęgowała uczucie gorąca. Hinata oddychała głęboko, starając się nie łapać haustami powietrza.

- Dobranoc, Hinatka – usłyszała cichy głos obok swojego ucha.

- D-dobranoc – odpowiedziała drżącym głosem.

Dziewczyna leżała jeszcze kilka chwil, ale w końcu zmęczenie wygrało i oczy białookiej zamknęły się, pozwalając jej zasnąć w ramionach kruczowłosego.

 

~ * ~

 

Kat zerknęła na zegarek, który wisiał na ścianie kuchni i westchnęła tylko. Było już dość późno, a Tobi ani nie wrócił, ani nie dał znaku życia. Co prawda nie było to wcale rzadkością, Uchiha była bardzo niezależny i zwykle radził sobie doskonale z napotykanymi problemami, ale nie oznaczało to, że Dealupus przestała się o niego martwić.

Oś świata milczała, zatem żadne złe przeczucie nie ogarniało kobiety. Blondynka martwiła się tak po prostu nieobecnością Uchihy, nawet jeśli wiedziała, że nie ma to większego sensu.

- Mleko ci się zaraz wygotuje.

Dealupus zerknęła na odpowiedni palnik i wyłączyła go, nim mleko przelało się przez brzegi garnka. Biała, wrząca ciecz szybko opadła, a Kat odetchnęła. Bardzo rzadko zdarzało jej się być aż tak zamyśloną i nieuważną przy gotowaniu.

- Co jest, piękna?

- Sama nie wiem – przyznała, siadając przy stole naprzeciw Kakuzu. – Tobi nie dał znaku życia.

- Poradzi sobie – zapewnił Kakuzu. – Z nas wszystkich on jeden może w każdej chwili zebrać swoją dupę i uciec na drugi koniec świata.

Kat zaśmiała się cicho, kiwając głową. Kakuzu miał rację – dzięki swojemu wyjątkowemu sharinganowi Tobirama mógł znikać i pojawiać się ile razy chciał i gdzie tylko chciał. Rozmowa z ninja z Wodospadu uspokoiła Dealupus.

- Masz rację – westchnęła. – Tobi da sobie radę.

 

~ * ~

 

Gdy tylko dziewczyna obudziła się, od razu odwróciła się i rozejrzała po pokoju. W pomieszczeniu nie było nikogo, Tobi zniknął gdzieś i nawet nie było widać, by gdzieś zostawił swój płaszcz.

„Odszedł?...” – pomyślała zawiedziona.

Usłyszała jednak szelest przy oknie i zwróciła tam swój wzrok. Do pokoju wchodził przez okno Tobi. Chłopak nie miał na sobie płaszcza, a jedynie jasnoniebieskie spodnie z białym materiałem, który osłaniał nogę od stopy do kolana. Czarny półgolf dokładnie przylegał do ciała, ukazując mięśnie i płaski brzuch. Wokół szyi chłopak miał przewiązany ciemnozielony szal.

- Hinatka, nie śpisz już? – zapytał ją cicho, podchodząc do łóżka. – Tobi cię obudził? Tobi nie chciał...

- Nie, Tobi – zaprzeczyła. - Nie obudziłeś mnie.

- To dobrze – przyznał, wtulając się w dziewczynę. – Bo Tobi by nie chciał obudzić Hinatki.

Chłopak usiadł obok dziewczyny na łóżku i oparł głowę o jej ramię, bawiąc się palcami białookiej. Hinata spięła się nieco, ale zaraz rozluźniła się i poczuła dziwny spokój. Tobi podniósł nagle głowę i przechylił ją nieco na bok.

- Czy Hinatka mogłaby potrenować z Tobim? – zapytał ją cicho.

- Co? Jak? Gdzie? – zapytała. – Tobi, przecież jesteśmy w Liściu. Mogą cię poznać.

- Tobi będzie cichutko – zauważył pewnie. – Hinatka pójdzie na polanę treningową, a Tobi przyjdzie za nią. Tobi będzie cichutko, nikt Tobiego nie zauważy.

Dziewczyna po chwili namysłu skinęła głową. Wiedziała, że jej umiejętności shinobi nie są najlepsze, a Brzask znany był ze swojej niepospolitej siły. A więc... mogła wiele nauczyć się od kruczowłosego. Co jednak ważniejsze dla niej było, mogła go lepiej poznać.

- Hinatka pójdzie przodem – polecił jej, wciąż trzymając jej ręce. – A Tobi pójdzie za Hinatką. Niech tylko Hinatka nie martwi się o Tobiego, dobrze?

Dziewczyna skinęła głową. Chłopak wyszedł z pokoju przez okno, a białooka szybko umyła się, ubrała i zjadła śniadanie. Wybiegła z domu, kierując się na najbardziej oddaloną, ale i najmniej uczęszczaną polanę treningową. W końcu znalazła się na miejscu i stanęła przed sporym drzewem, na którym widoczne były ślady cięcia kunai i ćwiczeń kopnięć oraz uderzeń. Hyuga porozglądała się, ale Tobiego jeszcze nie było.

- Hinatka – usłyszała cichy szept za sobą.

Odwróciła się gwałtownie i niemal uderzyła całym swoim ciałem w tors chłopaka. Zachwiała się i tylko szybka reakcja Tobiego, który przytrzymał dziewczynę przy sobie, sprawiała, że białooka nie upadła na ziemię.

- Hinatka, powinnaś bardziej uważać na siebie – zauważył słodkim głosikiem.

- No to nie strasz mnie tak, Tobi – wyszeptała.

Ani dziewczyna, ani chłopak przez dobre kilka minut nie ruszyli się z miejsca. Hinata próbowała dostrzec cokolwiek w małym otworze maski bruneta, ale na nic się to zdało. Dziewczyna czuła nienaturalne gorąco, bijące od chłopaka, słyszała niemal bicie jego serca i czuła przyjemny, męski zapach. Hyuga zachwiała się w ramionach kruczowłosego tak, że chłopak musiał ją mocniej przytrzymać przy sobie.

 -Hinatka – jęknął zdenerwowany. – Hinatka, nic ci nie jest?

- N-nie... – wyszeptała. – Muszę... usiąść...

Chłopak skinął głową i bez problemu podniósł dziewczynę. Hyuga objęła natychmiast jego szyję, czując, że serce wali jej jak młotem. Tobi zaniósł dziewczynę pod jedno z drzew i usadził ją na ziemi, sam siadając obok niej, uważnym wzrokiem przyglądając się dziewczynie.

- Hinatka, może nie powinniśmy ćwiczyć – wyszeptał cicho chłopak.

- Nic mi nie jest, Tobi – zauważyła, uśmiechając się. – Już jestem gotowa. Możemy trenować.

Dziewczyna wstała, a zaraz za nią podniósł się także Tobi. Dwójka stanęła naprzeciw siebie z kunai w rękach. Hyuga natychmiast uaktywniał byakugan i zaatakowała, choć wiedziała, że chłopak bez problemu uniknie jej ataku. Tobi uchylił się i sam ciął kunai powietrze, a Hinata bez problemu odsunęła się na bok.

Przez dłuższy czas ćwiczyli się w taijutsu, aż w końcu białooka płytko zraniła chłopaka w ramię. Chłopak odskoczył i spojrzał na cięcie, a zaraz potem zaczął biegać w kółko, wymachując rękoma.

 

7

 


Hinata otworzyła białe oczy i zamrugała nimi nieco. Zdziwiła się, kiedy zauważyła, że spała wtulona w tors Tobi’ego. Chłopak obejmował ją wpół, mocno przyciskając do siebie. Na twarzy wciąż miał maskę, ale spokojny oddech pozwolił przekonać się dziewczynie, że kruczowłosy jeszcze śpi.

- Tobi... – zaczęła cicho. – Tobi...

- Nie, siostrzyczko, nie chcę naleśników – odezwał się nagle melodyjnym, męskim głosem Tobi. – Daj je Deidarze, on je lubi.

Hyuga zamrugała nieco powiekami, nie dowierzając własnym uszom.

- Tobi, to ty? – zapytała.

- Tobi to Tobi – potwierdził, mocniej wtulając w siebie dziewczynę. – Tobi jeszcze śpi. Hm... podusia... słoneczko... dobry Tobi.

- Tobi, kim jesteś? – zapytała go cicho.

- Uchiha... – wyszeptał. - Uchiha... dobry chłopiec Uchiha...

Hinata zamarła. Uchiha... tak jak Sasuke Uchiha, jak Itachi Uchiha. Jeden z najznamienitszych klanów Liścia, posiadacze sharingana. Przecież ich wszystkich, oprócz Sasuke, wybił Itachi.

- Tobi, jesteś Uchiha? – drążyła.

- Tak – potwierdził. – Po tatusiu. Ale Tobi jeszcze śpi. Nie budźcie Tobiego...

- Tobi – zaczęła Hinata - kim ty jesteś?

Chłopak przeciągnął się i wtulił w dziewczynę, mrucząc coś niezrozumiale do siebie.

- Tobi... – powtórzyła.

- Hm? – zamruczał.

- Kim jesteś? – zapytała.

- Co? – zapytał nagle głupio. – Hinatka!

Kruczowłosy odskoczył nagle od dziewczyny i uderzył o nisko zawieszony strop jaskini. Z jękiem przysiadł na ziemi, rozcierając bolący tył głowy.

- Tobi, nic ci nie jest? – zapytała go, doskakując do niego.

- N-nie... – wyszeptał. - Chyba nie. Na Legiona, mam jakiegoś pecha ostatnio, prawda?

Dziewczyna obejrzała tył głowy Tobiego i delikatnie przeczesała mu włosy.

- Powinieneś uważać na siebie – zauważyła.

- Wiem – rzucił, nadal posługując się swoim melodyjnym głosem. – Siostrzyczka też tak mówi. Ale ja jakoś tak nie...

Nagle chłopak drgnął i przełknął ślinę.

- Tobi musi coś zrobić – zauważył swoim dziecinnym głosem.

- Ale... – zaczęła cicho Hinata.

- Tobi zaraz wróci! – zawołał.

Chłopak zerwał się z miejsca i wybiegł z jaskini, znikając za skałami. Hinata siedziała natomiast całkowicie zdezorientowana na ziemi. W końcu westchnęła ciężko i spojrzała na obozowisko.

Ogień dogasał powoli w ognisku, a leżące obok pozostałości po kolacji uświadomiły Hinatę, ze Tobi jednak zjadł wczoraj swoją porcję posiłku. Obok, w miejscu, w którym spali, leżał płaszcz bruneta. Dopiero teraz dziewczyna przypomniała sobie, że była nim okryta, gdy budziła się rankiem przy mężczyźnie.

Hyuga westchnęła ciężko i spuściła wzrok. Uniosła go po chwili, gdy do jaskini wszedł Tobi. Miał lekko wilgotne włosy i ślady wody na koszuli. Kruczowłosy, nucąc pod nosem cichą melodię, podszedł do płaszcza i wyjął z niego jeden z małych zwoi. Rozpieczętował go i podawszy Hinacie jedzenie, wyszedł z jaskini ze swoją porcją.

Hyuga zrobiła nieco niezadowoloną minę, ale zabrała się za jedzenie. Nawet nie skończyła jeść do połowy, gdy kruczowłosy wrócił do jaskini i zaczął pakować rzeczy. Narzucił na ramiona płaszcz i usiadł naprzeciw Hinaty, przechylając głowę na bok. Dziewczyna nie wiedzieć czemu zaczerwieniła się mocno i z trudem przełknęła ostatnie kęsy śniadania.

- Tobi może wziąć Hinatkę na plecy – przyznał cicho chłopak. – Tobi szybko biega, będziemy w kilka chwil w Liściu. Tobi to dobry chłopiec.

Hyuga tylko skinęła niemrawo głową i wstała. Dwójka wyszła z jaskini, a Hinata wskoczyła na plecy Tobiego, obejmując go delikatnie za szyję. Głowę złożyła na jego ramieniu, opierając policzek o bok jego głowy. Miły, męski zapach uderzył w jej nozdrza, drażniąc je swoją intensywnością. Ciepło bruneta niemal natychmiast ogarnęło jej ciało, o miękkie włosy delikatnie muskały skórę jej twarzy. Tobi wskoczył na gałąź drzew i zaczął rytmiczny bieg. Dziewczyna zamknęła oczy, gdy pęd wiatru uderzył ją w twarz. Wtuliwszy nos w szyję chłopaka, mocniej objęła go rękoma.

Nagle kruczowłosy skoczył w bok, zaburzając tym samym jednostajny bieg. Hinata otworzyła natychmiast oczy i rozejrzała się wokoło.

- Draniu! – Usłyszała znajomy głos.

Tobi znów odskoczył i zdjął ze swoich pleców Hinatę. Hyuga dopiero teraz zauważyła, że atakującym był dobrze znany jej blondyn, Naruto Uzumaki.

- Łajdak! – krzyknął sakryfikant Lisa.

Chłopak skoczył z kunaiem na Tobiego, a w ręce kruczowłosego znikąd pojawił się ostry sztylet. Hinata nagle jęknęła i złapawszy członka Brzasku za płaszcz, szarpnęła go w bok. Poddał się jej woli bez sprzeciwu, unikając ciosu Uzumakiego i sam nie atakując blondyna. Złapawszy Hyugę wpół, odskoczył z nią na kolejną gałąź.

 -Nie, zostaw mnie. – Dziewczyna odsunęła się od Tobiego. – On przyszedł mnie uratować.

- Nie trzeba ratować Hinatki – zauważył dziwnie niewinnie i naiwnie kruczowłosy. – Hinatce nic nie jest. Nikt nie porwał Hinatki.

- On tak nie myśli – Hinata cofnęła się o krok. – Proszę, zostaw mnie i wracaj do siebie.

Tobi wyciągnął rękę ku dziewczynie, ale zaraz ją cofnął, gdy Uzumaki rzucił ku niemu szeregiem kunai.

- Dziękuję za wszystko, Tobi – rzuciła jeszcze Hinata.

- Hinatka... – jęknął cicho kruczowłosy, na chwilę tracąc swój dziecinny głos na rzecz głębokiego, męskiego szeptu. – Ja...

Myśli nie dokończył, gdyż blondyn skoczył na gałąź i złapawszy dziewczynę, odskoczył z nią na bok. Tobi odwrócił głowę i z niezadowoleniem stwierdził, że w jego stronę zbliża się grupa shinobi z Liścia. Chłopak zacisnął pięści i ruszył w bok, szybko przemieszczając się przez las.

 

~ * ~

 

Hinata, opatrzona z nie wiedzieć gdzie tak naprawdę istniejących ran i obrażeń, siedziała przy ognisku. Wokoło niej spali jej towarzysze, którzy tak bohaterko ruszyli jej na odsiecz. Jako jedyny z grupy czuwał Kakashi, obserwując dokładnie okolicę. To, że dziewczyna nie spała, nie skwitował nawet jednym słowem.

Nagle na ramieniu dziewczyny usiadł mały, papierowy ptak. Hyuga spojrzała na niego ze zdziwieniem i złapawszy go, otworzyła tak, by jej ruchów nie zauważył Hatake. Zdziwiła się, gdy ptak po rozłożeniu ukazał napisany kształtnym pismem list.

 

Hinatka,

Chcę porozmawiać. Gdy wrócisz do wioski, będę czekał w Twoim domu. Nie bój się, nie zrobię ci nic złego, obiecuję.

Tobi, który jest dobrym chłopcem.

 

Dziewczyna zamrugała nieco oczyma.

Tobi?

Nagle, nie wiedzieć czemu, jej serce zaczęło bić szybciej. Tobi. Ten dziwny, szalony Tobi, którego poznała nie dalej jak dzień temu. Ten dziwny, szalony Tobi, któremu nie sposób było nie zaufać i nie sposób było się oprzeć. Hyuga przypomniała sobie jego odurzający zapach, ciepły dotyk i miękkie włosy. Nagle nucone przez cała wspólną drogę piosenki zaczęły napływać nieskładną falą do jej umysłu. Co najdziwniejsze, zamiast słodkiego, dziecinnego głosiku, słyszała w myślach melodyjne, męskie brzmienie, przyjemną falą rozlegające się w uszach i umyśle.

Tobi.

Chciał z nią porozmawiać. Wtedy, gdy Naruto złapał ją i odbiegł z nią na bok, Tobi też chciał jej coś przekazać. I widać było to na tyle ważne, iż był w stanie zaryzykować wejście do Liścia, w którym roiło się od shinobi wioski. Miał czekać na nią w domu... jej domu. Tylko... jak on się tam dostanie? Czy zdoła tam trafić?

Mimo wielu, nierozwiązanych pytań, Hinata czuła dziwne szczęście. Sama nie potrafiła powiedzieć, co ono może oznaczać.


6

 


Hinata otworzyła oczy i dopiero po chwili poczuła, jak wiatr uderza o jej twarz. Natychmiast zamknęła powieki i dopiero po dłuższej chwili rozchyliła je bardzo ostrożnie. Siedziała na plecach Tobiego, a chłopak przeskakiwał szybko przez konary drzew, pokonując przy tym szybko dużą odległość.

Hyuga nie poznała bruneta. Nie pamiętała ani walki z Brzaskiem, ani tym bardziej pojedynku z Uchihą. Ostatnim, co pamiętała, była jej podróż z Kakashim, Saiem oraz Nejim. Mieli odnaleźć Brzask. Brzask, który przygotował na nich zasadzkę…

Dziewczyna otworzyła oczy i szarpnęła się z krzykiem. Zdezorientowany jej nagłym ruchem i wrzaskiem Tobi zachwiał się i nie zdążył wyminąć jednego z drzew. Hinata zeskoczyła z jego pleców w ostatniej chwili, ale mężczyzna uderzył o pień i rozpłaszczył się na nim w iście komicznym stylu.

Tobi zsunął się z jękiem z drzewa i przysiadł na jednej z gałęzi. Hinata natomiast stanęła kawałek dalej z kunai w ręce, gotowa na atak lub na obronę.

- Na Legionową litość – jęknął Tobi.

- Gdzie jestem? – zapytała chłodno Hinata.

Tobi przetarł bolące ramię, które, jak się okazało, przyjęło najgorsze uderzenie i przechylił nieco głowę na bok, przyglądając się Hinacie. Milczał dość długo, a Hinata zaczęła się niecierpliwić.

- W lasach niedaleko granicy z Krajem Ognia – odpowiedział Tobi, swoim dziecięcym głosikiem przerywając ciszę. – Proszę, nie rób Tobiemu krzywdy, Tobi to dobry chłopiec. Proszę.

Dziewczyna otworzyła usta, ale zaraz zamknęła je, mocniej chwytając ostrze. Słodki głosik Tobiego i jego dziecinna postawa sprawiły, że zaczęło jej się robić szkoda chłopaka, jednak jego czarny płaszcz z chmurkami mówił sam za siebie – mężczyzna był bardzo niebezpieczny.

- Gdzie reszta mojej drużyny?

- Zapewne zbierają się na powrót do domu – odpowiedział Tobi. – Tobi nie jest jednak tego do końca pewny. Chociaż Tobi to dobry chłopiec, nie może teraz zaręczyć za drużynę Hinatki.

- Skąd mnie znasz? – zapytała niemało zdziwiona.

- Hinatatka sama powiedziała Tobiemu swoje imię – zauważył, kręcąc palcem kółka wokół drugiego palca. – Tobi to dobry chłopiec. Naprawdę.

Hinata spojrzała sceptycznie na jego płaszcz.

- Jesteś z Brzasku – zauważyła.

- Bo tam dają ciastka! – zawołał nagle chłopak, ożywiając się w jednej chwili. – Ciastka! Ciasteczka! Mhm! Tobi kocha ciastka. Hinatatka kocha ciastka?

Dziewczyna machinalnie skinęła głową, a po chwili pokręciła nią przecząco. W końcu potrząsnęła głową.

- To nieważne! – zawołała. – Zaprowadź mnie do reszty mojej drużyny!

- Tobi nie może – jęknął autentycznie zaniepokojony swoją niemocą brunet. – Tobi nie wie. Tobi nie ma pojęcia, gdzie jest reszta.

- Wiesz! – zawołała.

- Nie! Tobi przysięga! – zaprzeczył płaczliwym głosem, unosząc ręce w obronnym geście. – Tobi wie tylko, że reszta też zmierza do Liścia. Tobi miał tam zaprowadzić Hinatkę. Tobi to dobry chłopiec, Tobi się stara. Jeszcze dużo drogi, więc trzeba iść.

- Nigdzie z tobą nie idę – syknęła.

-Ale – zachlipał. - Ale... Tobi chce dobrze.

Dziewczyna spojrzała na bruneta. Ten dziwaczny Tobi ni to dziecko, ni mężczyzna siedział na piętach, podpierając ciało o ręce. Pięści mocno zaciskał na kilku gałązkach, unosząc głowę w górę. Ramiona nieco mu drżały. Hinata nie wiedzieć czemu nagle poczuła nieprzemożoną chęć przytulenia Tobiego. Szybko się jednak opanowała – mężczyzna był członkiem Brzasku, nawet jeśli nie wydawał się niebezpieczny, to był przestępcą.

- Gdzie mnie w ogóle prowadziłeś? – zapytała.

 -Do Liścia – przyznał. – Tobi chciał zaprowadzić Hinatkę do domu. Reszta drużyny Hinatki też tam ruszyła. My też powinniśmy iść.

- Czemu mam ci uwierzyć? – zapytała podejrzliwie.

Tobi wzruszył ramionami.

- Bo Tobi nie kłamie – powiedział szczerze.

Dziewczyna westchnęła. Nie przeczyła, że Tobi był niemal słodki i urzekający, ale jego płaszcz Brzasku, w który był ubrany, mówił co innego. Brunet był zabójcą, ninja klasy S, gotowym na wszystko przestępcą.

- Kochany Tobi. Kochany Tobi. Tobi dobry chłopiec.

Hinata nieco uniosła brwi, słysząc szept chłopaka. Brunet siedział już po turecku i bawił się palcami, kiwając w przód i w tył. Poczuwszy na sobie wzrok dziewczyny, zamilkł i zamarł, unosząc nieco głowę.

- Tobi może zaprowadzić Hinatkę do Liścia? – zapytał uroczo.

- Nie – odpowiedziała. – Odejdź.

- Ale – zaczął płaczliwie chłopak. - Czemu Hinatka odrzuca Tobiego? Tobi chce tylko zaprowadzić Hinatkę do Liścia. Tobi chce dobrze. Hinatka sama nie trafi do Liścia. Proszę. Proszę. Tobi może zaprowadzić Hinatkę do Liścia? Ładnie Tobi prosi, bardzo ładnie.

Dziewczyna przymknęła oczy i odetchnęła.

- Proszę?

Otworzyła oczy i niemrawo skinęła głową. Sama nie wiedziała dlaczego, ale czuła, że brunet nie zrobi jej nic złego. Być może to przez jego dziecinny głos, dziwne szczere brzmienie słów, niecodzienna postawa. Tak czy siak wierzyła mu.

- Tak! – zawołał radośnie Tobi, zrywając się z miejsca. – Tak!

Hyuga automatycznie przyjęła pozycję obronną.

- Ups! – skwitował Tobi. – Tobi już tak nie będzie. Tobi to grzeczny chłopiec.

Dziewczyna uniosła brwi. Tobi okręcił się wokół własnej osi i wskazał na jeden z kierunków świata.

- Tam do Liścia! – zawołał uroczyście.

Ruszył dziwnym krokiem przed siebie, nucąc pod nosem jakąś dziecinną piosenkę. Hinata wciąż z kunai w ręce ruszyła za nim. Szli w ten sposób kilka godzin, aż zaczęło się ściemniać. Tobi nagle skręcił w lewo, a Hinata chcąc nie chcąc ruszyła za nim. Brunet stanął przed wejściem do jaskini i spojrzał na dziewczynę.

- Hinatka wejdzie z Tobim? – zapytał, uroczo przekrzywiając głowę na bok.

- Ty pierwszy – zaproponowała.

Tobi skinął głową i wszedł do środka. Hinata ruszyła za nim. We wnętrzu było ciemno, ale sucho. Nagle kilka metrów przed Hyugą błysnął biały płomień, a zaraz za nim rozjarzyło się całe ognisko.

- Ogień! – zawołał tryumfalnie Tobi. – Znaczy się, że się pali.

Brunet usiadł przy ognisku i włożył rękę do płomieni. Hinata pisnęła tylko i doskoczyła do niego, łapiąc go za dłoń i odciągając ją od ognia. Zgasiła płomienie, trawiące rękawiczkę i szybko ściągnęła materiał z ręki Tobiego.

- Tobi to niedobry chłopiec – skwitował wszystko kruczowłosy.

Hinata szybko wyjęła butelkę z wodą i obmyła niewielkie oparzenia chłopaka. Delikatnie nasmarowała je odpowiednim żelem i obwinęła bandażem. Tobi spojrzał na swoją rękę i nagle mocno wtulił się w Hinatę.

- Hinatka uratowała Tobiego – zawołał płaczliwie. – Tobi kocha Hinatkę!

Dziewczyna nie wiedzieć czemu nie chciała ani odtrącać, ani odsuwać się od bruneta. Nie objęła go też, choć powoli wdychała jego przyjemny zapach. Tobi nucił coś pod nosem, kołysząc Hinatę w ramionach.

- Eee... nie żebym nie doceniała twojej wdzięczności – zaczęła cicho dziewczyna. - Możesz mnie jednak nie obejmować?

Tobi pociągnął nosem i odsunął się nieco od dziewczyny. Z płaszcza wyjął mały zwój i rozpieczętował jego zawartość. Podał jedzenie Hinacie.

- Hinatka musi coś zjeść – zaśpiewał. – Jutro też czeka nas dłuuuuga droga.

- A co z tobą? – zapytała go.

- Tobi zje później – wyjaśnił. – Tobi to dobry chłopiec. Dobrze się odżywia. Dlatego Tobi jest taki silny. Tobi jest dobrym chłopcem...

Hinata uniosła nieco brwi, ale nie odezwała się ani słowem. Powoli zajęła się swoim posiłkiem, mimowolnie przysłuchując się melodii, nuconej przez kruczowłosego.

- Hinatka powinna iść spać – zauważył cicho Tobi, gdy dziewczyna skończyła jeść. – Hinatka musi wypocząć. Tobi będzie wszystko tu pilnował. Tobi to dobry chłopiec.

Dziewczyna tylko skinęła głową. Zwinęła się w kłębek niedaleko ogniska i przymknęła oczy. Zasnęła szybko, zmęczona wyczerpującą podróżą. Przez sen poczuła tylko, że ktoś delikatnie ją przesuwa i okrywa czymś ciepłym.

 

~ * ~

 

Stała na dużej polanie. Potężne drzewa, szumiące tajemniczo wokoło, otaczały ze wszystkich stron polanę.

- Hinatka...

Odwróciła się i zamarła. Tuż za nią stał Tobi. Chłopak o dziwo nie miał maski. Czarne kosmyki włosów opadały na czoło, przysłaniając spojrzenie czarnych oczu, gdzie źrenice niemal zlewały się z kolorem tęczówek. Kruczowłosy uśmiechał się niepewnie, patrząc wprost w oczy Hinaty. Dziewczyna stała tak blisko niego, że niemal stykali się ciałami.

- T-tobi... – wyszeptała.

- Ciii... – szepnął.

Zanurzył palce we włosach dziewczyny i delikatnie przyciągnął ją do siebie. Musnął jej usta własnymi wargami i westchnął, opierając czoło o czoło dziewczyny.

- Nie chcę, by to zniknęło – wyszeptał.

- Czemu ma zniknąć? – zdziwiła się.

- Bo musi – przyznał. – Choć nie chcę, to musi zniknąć.

- Tobi, o czym... – zaczęła.

- Nie mów nic – poprosił.

Ponownie przyciągnął dziewczynę do siebie, tym razem składając na jej ustach namiętny pocałunek.

 

~ * ~

 

Tobi odgarnął z twarzy dziewczyny granatowe pasma włosów i westchnął ze zrezygnowaniem. Hyuga nie pamiętała nic. Znaczy, że zaklęcia Kat podziałały.

Runiczne kamienie kobieta otrzymała wiele lat temu od żerczyń legionowych. Doskonale się nimi posługiwała, tak samo zresztą, jak i innymi magicznymi przedmiotami z Chors. Miała naturalny talent do magii, a również do tego, by takową magię rozpraszać. Proste zaklęcie zapomnienia nie było zatem niczym trudnym.

Brunet jednak dziwnie nie chciał tego. Gdy runiczne kamienie rozświetliły się, jego serce dziwnie zaczęło boleć. Nie chciał, by Hyuga go nie pamiętała. Chciał, by wiedziała, o wszystkim, co ich dwoje spotkało w tak krótkim czasie i w ciągu jednej walki.

Okrył szczelniej Hinatę swoim płaszczem, gdy ta zadrżała z zimna. Tobi siedział obok niej, wciąż wpatrzony w twarz dziewczyny. Nagle Hinata zamruczała coś pod nosem i wtuliła się w brzuch kruczowłosego. Brunet drgnął zdziwiony, ale nie odsunął od siebie dziewczyny. W końcu sam nie wiedząc kiedy, zasnął.

 

~ * ~

 

Odsunął ją od siebie z cichym westchnięciem. Hinata spojrzała w czarne źrenice Tobiego i mocniej zacisnęła ręce na jego płaszczu.

- T-tobi... – wyszeptała.

Brunet mocno ją do siebie przytulił.

- Przepraszam.

Nagle kruczowłosy rozpłynął się powietrzu, zostawiając Hinatę samą na polanie. Las wokół pociemniał, zerwał się silny wiatr. Hyuga ujrzała między drzewami ciemną postać. Oczy widma pałały granatem zapomnienia...

 

~ * ~

 

- Nie! Nie! Nie!

Hinata zerwała się jak oparzona. Jej szeroko otwarte, białe oczy, zapełnione były jasnymi łzami. Dziewczyna drżała, powstrzymując szloch.

- Hinatka!

- Tobi! – krzyknęła nagle.

Mocno wtuliła się w tors bruneta, szukając w jego ciepłych ramionach pociechy i ochrony. Kruczowłosy objął mocno dziewczynę, układając swój podbródek na jej głowie. Kołysał delikatnie Hyugę w ramionach, szepcząc jej do ucha uspokajające słowa. Po kilku minutach białooka zdołała się uspokoić i tylko drżała w ramionach Tobiego.

- Hinatka – zaczął smutnym głosikiem. – Tobi boi się o Hinatkę.

- Ja... – zaczęła. - To...

- Hinatka, to tylko koszmar – uspokoił ją Tobi. – Niech Hinatka się już nie boi. Tobi obroni Hinatkę. Tobi to dobry chłopiec. Hinatka wierzy Tobiemu?

Dziewczyna skinęła głową, chowając twarz w materiale bluzy bruneta.

- Tobi kocha Hinatkę – wyszeptał dziwnie szczerze. - Tobi nie pozwoli, żeby Hinatce coś się stało. Tobi obroni Hinatkę.